zamknij

Sport

Defensywna katastrofa i koniec europejskiej przygody. Śląsk rozbity przez Hapoel

2021-08-12, Autor: Bartosz Królikowski

Niestety, ale tak grając w obronie, to się po prostu w Europie (i nie tylko) nie da. Piłkarze Śląska Wrocław popełnili mnóstwo defensywnych błędów i zostali brutalnie wypunktowani w rewanżu przez Hapoel Beer Szewa, który rozbił ich 0:4, kończąc przygodę wrocławian z europejskimi pucharami w sezonie 2021/22.

Reklama

Awans do IV rundy eliminacji, dalsze szanse na zasmakowanie pełni europejskiego futbolu, duży krok w rozwoju, pieniądze, punkty do rankingu UEFA. Rewanż III rundy el. Conference League to już etap, w którym stawka rośnie z każdym spotkaniem. Śląsk Wrocław przystępował do niego w korzystnej sytuacji. Wrocławianie w pierwszy starciu z Hapoelem Beer Szewa wypracowali sobie małą zaliczkę (2:1), ale zagrali naprawdę dobry mecz. Zdominowali rywali niemal absolutnie, nie dając im wielu szans na cokolwiek i naprawdę mogli sobie pluć w brodę za ten błąd przy stałym fragmencie gry, który kosztował utratę gola.

To właśnie gra w defensywie mogła być największym zmartwieniem kibiców i trenerów WKS-u. Wrocławianie mają w tym sezonie talent do podkładania sobie świń. Ostatni mecz ligowy z Lechią Gdańsk był idealnym przykładem. Śląsk zremisował go 1:1 po utracie gola w 95 minucie po rzucie rożnym. Jednak gdyby nie Michał Szromnik, mogli tych goli stracić z 5. Mogli też 4-5 strzelić, lecz zabrakło im skuteczności. Niestety futbol jest taki, że nie o brak skuteczności jest o wiele łatwiej niż o dobrą grę w obronie i choć pazur z jakim od początku sezonu gra Śląsk to rzecz bez wątpienia dobra, to jednak poprawa defensywy również była konieczna.

Szczególnie że ten mecz to już gra o sporą stawkę. Awans do IV rundy oznaczałby już tylko jeden schodek na drodze do fazy grupowej Ligi Konferencji. I to nie jakiś bardzo stromy, bo przegrany z rywalizacji Rapid Wiedeń – Anorthosis Famagusta, brzmi jak zadanie niełatwe, ale w pełni osiągalne. Zaś awans do grupy oznaczałby nie tylko potencjalne sprawdzenie się z naprawdę silnymi rywalami, ale taże duże pieniądze. Sam fakt gry w fazie grupowej Conference League to niespełna 3 mln euro, a za każdy mecz w niej też wypłacane są kolejne premie. Przede wszystkim byłby to jednak kolejny niezwykle ważny krok w rozwoju klubu. Jednak najpierw trzeba było uporać się z Hapoelem, który może nie pokazał się we Wrocławiu z najlepszej strony, ale wciąż dysponował sporym potencjałem i to oni byli mimo wszystko faworytem rewanżu.

Niestety już na samym początku Śląsk znów przypomniał o swoich problemach w defensywie. Problemach które tym razem zasadziły im takiego kopa, że aż strach. Prawdziwe piłkarskie piekło i to takie, które piłkarze sami na siebie ściągnęli. Już w drugiej minucie Szymon Lewkot tak zgrał piłkę w prostej sytuacji do Putnockiego, że Eugene Ansah na spokojnie przejął piłkę, ograł bramkarza i wbił do pustej. WKS zaliczył ekspresowy nokdaun, ale niestety zanim na dobre doszedł do siebie, poleciał na deski po raz drugi. Tym razem w siódmej minucie piłkę na własnej połowie stracił Makowski, Hapoel szybko zagrał do boku, a Ramzi Safuri miał na skrzydle tyle wolnej przestrzeni, że spokojnie umieścił piłkę w bramce. Mógł wręcz jeszcze zapytać Putnockiego gdzie mu strzelić. Zdążyłby bez problemu.

Przez 90 minut na Stadionie Wrocław Śląsk walczył o zdobycie zaliczki przed rewanżem z Hapoelem. W 8 minut tego rewanżu doprowadzili do jej roztrwonienia i to z nawiązką do odrobienia. Można się było obawiać, czy tu zaraz nie będzie jeszcze gorzej, ale wrocławianie z czasem otrząsnęli się z szoku. Odepchnęli Izraelczyków od własnego pola karnego, ale mieli problem ze stwarzaniem sobie sytuacji. Rywale grali agresywniej i szybciej. Na dodatek, jakby Śląsk miał mało problemów, to jeszcze z kontuzją zszedł Patryk Janasik. Wyglądającą bardzo kiepsko, bo na powtórce widać było jak wykręcił nogę, zwłaszcza w kolanie.

Wraz z upływem kolejnych minut ponownie coraz groźniejszy robił się Hapoel. Śląsk miał środek pola Schroedingera. Niby był, ale go nie było tak naprawdę. Izraelczycy kompletnie dominowali w tej strefie boiska, co widać było po konkretach. W 42 minucie choćby, tylko szczęście uratowało podopiecznych Jacka Magiery przed utratą trzeciego gola. Kompletnie niepilnowany z prawej strony Yehezkel trafił bowiem w słupek. Po raz kolejny po tej stronie boiska Hapoel miał autostradę prima sort. Bez korków. A WKS? WKS sobie do końca pierwszej połowy nie wykreował niczego godnego uwagi. Wyjątkowo słaba połowa wrocławian przodu i koszmarna z tyłu. Poprawa po przerwie była konieczna, bo w przeciwnym wypadku wrocławianie nie mieli prawa marzyć o awansie.

Śląsk wyszedł na boisko mocno nakręcony i szybko chciał poszukać kontaktowego gola. Wrocławianie w przeciągu kilku minut mieli dwie znakomite okazje. Najpierw Robert Pich wychodził sam na sam z bramkarzem, ale za daleko wypuścił sobie piłkę i został zatrzymany. Dosłownie chwilę później dośrodkowanie „na nos” otrzymał Mateusz Praszelik, lecz jego strzał, który mógł być nie oszukujmy się dużo lepszy, wybronił Harush. Nieskuteczność dopadła WKS, a na dodatek okrutnie się zemściła… .

Jeden wielki błąd. Tak dziś wyglądała obrona Śląska. W 54. Minucie ograny jak junior został na prawej stronie Pawłowski, piłka trafiła w polu karnym do niepilnowanego Ansaha, a ten spokojnie umieścił ją w siatce. Defensywny kryminał. Na dodatek w momencie w którym gra wrocławian powoli nabierała sensownych kształtów i wydawało się, że tu jeszcze nie wszystko stracone.

Po trzecim trafieniu, mający dość solidną przewagę gospodarze przeszli do spokojniejszej kontroli meczu. Nie atakowali już z wielkim impetem, bo i nie musieli tego robić. Śląsk szukał drogi by jeszcze powalczyć, jeszcze strzelić gola nadziei. Jednak nawet gdy wrocławianie dochodzili do sytuacji, jak po indywidualnej akcji Praszelik, to brakowało wykończenia. Wspomniany pomocnik WKS-u świetnie przedarł się pod pole karne, ale strzelił dużo gorzej niż powinien i bramkarz pewnie wybronił. O ile jednak ktoś miał jeszcze jakieś wówczas nadzieje, to 84 minuta dobiła również to. Szybka akcja, podanie do rezerwowego Shviro, ten wyprzedza Tamasa bez większego kłopotu i strzela. Na 4:0. Na koniec marzeń.

To nie była europejska przygoda, która zasługiwała na taki koniec. Ale to był niestety mecz, który jej taki koniec zafundował. Ligowe spotkanie z Lechią Gdańsk w miniony weekend w lidze już pokazało, że w tej obronie się kotłuje. Niestety ten wulkan błędów i niezrozumienia wybuchł dziś. W tym najważniejszym od lat meczu. Absolutnie fatalny mecz WKS-u w defensywie. Błędy indywidualne, zbiorowe, po prostu kryminał. Dostali czteropak, a mogli więcej. Niewiele lepiej środek pola, który straszliwie przegrał walkę z izraelskim odpowiednikiem. Mimo to WKS miał swoje szanse, jednak to był dzień, w którym wszystko poszło źle. Wykończenie także.

Smutną „wisienką” na tym zgorzkniałym torcie jest uraz Patryka Janasika, który lepiej dla Śląska żeby nie był poważny (choć wyglądał bardzo źle). Bartłomiej Pawłowski pokazał dziś jak na dłoni, że skrzydłowy z niego może i niezły, ale obrońca, a co za tym idzie wahadłowy, żaden. Wrocławianom tak czy inaczej trzeba kogoś na wahadło do rywalizacji, ale zaraz może się okazać, że to będzie wyjątkowo paląca potrzeba.

Europejskie wojaże Śląska Wrocław w sezonie 2021/22 dobiegły końca. Następny mecz WKS rozegra w Ekstraklasie. W niedzielę 15 sierpnia o 17:30 na Stadionie Wrocław podejmą Górnik Łęczna

Hapoel Beer Szewa – Śląsk Wrocław 4:0

Gole:

1:0 – Eugene Ansah 2’

2:0 – Ramzi Safuri 7’

3:0 – Eugene Ansah 54’

4:0 – Itamar Shviro 82’

Hapoel: Harush – Abu Abaid (80. Keltjens), Tibi, Vitor, Abd Elhamed – Bareiro, Petrucci (80. Dadya) – Micha (63. Acolatse), Safuri (41. Yosefi), Ansah – Yehezkel (63. Shviro)

Śląsk: Putnocky – Lewkot (60. Bejger), Golla, Tamas – Janasik (24. Pawłowski), Mączyński, Makowski (46. Praszelik), Garcia (79. Piasecki) – Schwarz, Pich – Exposito (79. Quintana)

Żółte kartki: Bareiro (Hapoel) - Mączyński, Lewkot, Tamas (Śląsk)

Oceń publikację: + 1 + 7 - 1 - 2

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy hotel The Bridge zasłużył na nagrodę World Luxury Hotel Awards?




Oddanych głosów: 33