Sport

Falstartu ciąg dalszy. Gwardia Wrocław przegrała trzeci mecz z rzędu

2021-10-09, Autor: Bartosz Królikowski

Trzy spotkania już za nami, a Gwardziści wciąż bez wygranej. Siatkarze z Wrocławia tym razem ulegli na wyjeździe BBTS Bielsko-Biała 1:3. Mecz mimo wyniku był niezwykle zacięty, a na cztery sety aż trzy kończyły się grą na przewagi.

Reklama

Zawodnicy Gwardii Wrocław weszli w sezon bardzo kiepsko, bowiem od dwóch porażek i to domowych. O ile przegrana 2:3 ze spadkowiczem z PlusLigi MKS-em Będzin wstydu nie przynosi, tak porażka w identycznym stosunku z typowanym raczej do walki o utrzymanie KRISPOL-em Września, była już sporą niespodzianką. Pomimo bardzo jakościowych na papierze wzmocnień, Gwardzistom brakuje jeszcze solidnej, stabilnej formy. I to można w mniejszym czy większym stopniu powiedzieć o większości drużyny. W starciu z Będzinem chociażby tylko jeden z siatkarzy wrocławian przekroczył barierę 10 zdobytych punktów i to pomimo rozegrania pięciu setów. Zawodził choćby Grzegorz Bociek typowany na lidera drużyny, zdobywając w dwóch spotkaniach łącznie 9 pkt.

Gwardziści szybko potrzebowali zatem przełamania, bowiem choć to dopiero początek sezonu, to 2 pkt w dwóch meczach to słabiutki wynik, gdy mowa o drużynie która ma walczyć o awans do PlusLigi. Terminarz jednak nie ułatwił wrocławianom zadania. Bowiem ów przełamania pojechali oni szukać do Bielska-Białej. Tamtejszy BBTS w poprzednim sezonie zajął drugie miejsce, ulegając dopiero LUK Politechnice Lublin w samej bezpośredniej walce o awans. Ten sezon zaś zaczęli od wygranej 3:1 z SMS-em Spałą oraz porażki w pięciu setach z Visłą Bydgoszcz.

Pierwszy set był wyjątkowy. Nieczęsto bowiem zdarza się, by zespół który wygrywa seta, zdobywa w nim aż 35 pkt. Tak było tym razem. Gwardia i BBTS zafundowały swoim kibicom prawdziwy rollercoaster emocji. Cała partia była wyrównana praktycznie od samego początku. Najwyższa przewaga jaką którakolwiek z drużyn zdołała wypracować, to prowadzenie 18:14 bielszczan w pewnym momencie. Gwardziści ich jednak mozolnie gonili i dogonili dosłownie w ostatnim momencie, bo BBTS prowadził już 24:22. Skuteczny atak Boćka i znakomity blok Mateusza Frąca uratowały jednak sytuację. Wtedy się zaczęło. Gospodarze meczu mieli aż 9 (!) piłek setowych tylko w tej jednej partii. Gwardziści zaś mieli ich 5 i dopiero tą ostatnią udało im się wykorzystać. Bohaterem seta został Arkadiusz Olczyk, który „monster blockiem” zakończył godną najlepszych thrillerów partię, wygraną przez wrocławian 35:33.

Bardzo długo zanosiło się, że następny set może wyglądać podobnie, bowiem do stanu 21:21 oba zespoły szły niemalże idealnie punkt za punkt. Prowadzenie zmieniło się w tym czasie może ze trzy razy. Po stronie Gwardii świetnie punktowali Dawid WochTim Grozer. Ale to właśnie drugi z nich został antybohaterem zespołu w tym secie, bowiem to jego w kluczowym momencie dwa razy zagrywką ustrzelił Bartosz Pietruczuk, doprowadzając do stanu 24:21 dla BBTS. Tym razem przewag nie było, bowiem gospodarze wykorzystali skutecznie drugiego setbola.

Gra na przewagi powróciła w trzecim secie. Kolejnym piekielnie wyrównanym secie. Znów oba zespoły szły bardzo równo. Może nie punkt za punkt jak wcześniej, ale żaden nie potrafił wypracować większej przewagi niż 2 pkt. Gwardia swój atak opierała głównie na Grzegorzu Boćku, który zaliczył świetnego seta. Gdy wrocławianie odskoczyli w końcówce na 23:21, wydawało się że mają tą partię niemal w garści. Ale bielszczanie nie odpuścili. Przy piłce setowej dla Gwardii na zagrywce pomylił się Łukasz Lubaczewski, a na domiar złego chwilę później kolejnego asa posłali bielszczanie. Tym razem Janusza Górskiego ustrzelił Jake Hanes. Tą partię zakończył zaś kapitalny blok Pawła Gryca na Boćku i ostatecznie to BBTS zapisał go na swoje konto.

Co było w secie nr 4? Oczywiście że gra na przewagi. Tym razem tylko przebieg był nieco inny, bo Gwardziści niemalże od początku musieli gonić rywali, którzy zaczęli tą partię od prowadzenia 4:0. Tą stratę wrocławianie zniwelowali dopiero pod koniec seta, gdy BBTS prowadził już 21:18. Świetnie wówczas spisał się Mateusz Frąc, wyprowadzając dwa skuteczne ataki i stawiając świetny blok. To dało Gwardii przewagę, której jednak nie wykorzystali. Wrocławianie mieli 5 okazji do doprowadzenia do tie-breaka, ale gospodarze za każdym razem się bronili. Wówczas w sukurs przyszedł im blok. Najpierw Boćka zablokował Hunek, a chwilę później dokładnie to samo zrobił Pietruczuk, dając gospodarzom wygraną 30:28 w secie i 3:1 w meczu.

Gwardziści ponieśli w ten sposób trzecią porażkę z rzędu i ogólnie w całym sezonie. Wrocławianie mają tym samym zaledwie 2 pkt na koncie. O przełamanie paskudnej serii powalczą w sobotę 16 października w Hali Orbita, gdy zmierzą się o 17:00 z SMS PZPS Spała.

BBTS Bielsko-Biała - Chemeko-System Gwardia Wrocław 3:1 (33:35, 25:21, 26:24, 30:28)

BBTS: Macionczyk 2, Piotrowski 14, Siek 7, Gryc 28, Pietruczuk 14, Cedzyński 4 oraz Hunek 7, Hanes 4, Gil 0, Kapelus 0, Fijałek (libero), Ledwoń (libero)

Gwardia: Grozer 13, Olczyk 9, Bociek 26, Górski 11, Woch 11, Tichacek 2 oraz Frąc 4, Sobański 3, Matula 0, Lubaczewski 0, Mihułka (libero)

Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 3

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Jeśli Platforma Obywatelska wystawi swojego kandydata na prezydenta Wrocławia, kto powinien nim być?







Oddanych głosów: 29