zamknij

Sport

Śląsk nie składa broni! Koszykarze WKS-u wydarli wygraną w stolicy [RELACJA]

2017-05-08, Autor: prochu

Koszykarze Śląska Wrocław nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa w kwestii awansu do pierwszej ligi. W drugim meczu półfinałowym wrocławianie pokonali na wyjeździe KK Warszawa 73:62 i w rywalizacji do dwóch zwycięstw mamy remis 1:1.

Przed tygodniem, w pierwszym meczu półfinałowym koszykarskiej drugiej ligi, wrocławian spotkał zimny prysznic. Nie byli oni zespołem zdecydowanie gorszym, a mimo to przegrali we własnej hali aż 52:68. Wynik nie odzwierciedla przebiegu tamtego wyrównanego pojedynku, bowiem przyjezdni zbudowali przewagę w samej końcówce, kiedy mecz był już rozstrzygnięty. Żeby przedłużyć swoje nadzieje na wejście do finału drugiej ligi, podopieczni Dominika Tomczyka i Jacka Krzykały musieli pokonać KK na ich terenie, co w tym sezonie udało się tylko jednemu zespołowi - AZS UJK Kielce. Warszawiacy prowadzili w rywalizacji do dwóch zwycięstw 1:0, będąc o krok od finału i awansu do pierwszej ligi.

Pierwsza połowa niedzielnego spotkania była dość wyrównana, ale to Śląsk z biegiem czasu przejął inicjatywę i nadawał ton rywalizacji. Po rzutach wolnych Macieja Krakowczyka wrocławianie prowadzili już ośmioma "oczkami" (16:8), jednak rywale szybko odrobili większość strat. Dobrze pod koszami radził sobie Aleksander Dziewa, który nie błyszczał w pierwszym meczu, a ważne punkty rzucił również Dominik Wilczek.

Gospodarze fantastycznie rozpoczęli drugą połowę spotkania, bo w nieco ponad dwie minuty trzykrotnie trafili za trzy punkty. Dzięki temu objęli prowadzenie i sukcesywnie budowali swoją przewagę, która momentami wynosiła już jedenaście punktów. Kilka sekund przed końcem kwarty - przy stanie 57:48 dla KK - nadzieję w serca wrocławian wlał Tomasz Żeleźniak. Zawodnik trafił zza łuku, zmniejszając prowadzenie rywali do sześciu "oczek", ale ostatnie słowo należało do gospodarzy. Marcin Kosiński błyskawicznie zagrał do Wojciecha Szpyrki, a ten równo z syreną odpowiedział celną "trójką". Po 30 minutach Dolnoślązacy przegrywali już 51:60.

W ostatniej ćwiartce stało się jednak coś niespodziewanego. Koszykarze KK najwyraźniej rozkojarzyli się sporą przewagą, bo po ich stronie mnożyły się proste straty i niecelne rzuty. Wrocławianie korzystali z prezentów, szybko zniwelowali straty i to oni wyszli na prowadzenie. W całej kwarcie warszawianie zdobyli zaledwie dwa punkty (po indywidualnej akcji Pawła Hybiaka), przy dwudziestu dwóch zawodników WKS-u. Śląsk ostatecznie wygrał 73:62 i jeszcze nie powiedział ostatniego słowa w tej rywalizacji. Decydujące spotkanie odbędzie się w najbliższą środę (10 maja) o godzinie 19 w Kosynierce.

KK Warszawa - Śląsk Wrocław 62:73 (15:18, 16:16, 29:17, 2:22)
KK: Rudko 16 (2), Lewandowski 13 (2), Wojtyński 13, Jaremkiewicz 5 (1), Szpyrka 4 (1), Sarnacki 4, Koźluk 3, Hybiak 2, Kosiński 2, Pietkiewicz 0, Jaworski 0.
Śląsk: Krakowczyk 13 (3), Dziewa 13, Jakubiak 12, Żeleźniak 9 (2), Musijowski 8, Musiał 7, Stawiak 6, Wilczek 5.

Stan rywalizacji: 1:1.
Kolejny mecz: środa (10 maja) we Wrocławiu.

Reklama

Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy miasto powinno wydać zgodę na wywiercenie dziury w schronie na placu Strzegomskim?





Oddanych głosów: 926