zamknij

Sport

Bez pomysłu, bez gola, bez wygranej. Śląsk remisuje z Pogonią

2020-02-15, Autor: Bartosz Królikowski

Miał być hit kolejki, a wyszedł festiwal niedokładności. Śląsk Wrocław zremisował na wyjeździe z Pogonią Szczecin 0:0. To drugi z rzędu ligowy remis wrocławskiej drużyny.

Zespół Vitezslava Lavicki w ostatniej chwili uratował się przed porażką w poprzednim meczu z Lechią Gdańsk (2:2). Dodatkowo, w tamtym meczu czwartą żółtą kartkę w sezonie zobaczył podstawowy obrońca Israel Puerto. Czeski trener miał przed meczem z Pogonią dwa zadania. Złożyć zdziesiątkowaną obronę oraz poprawić słabo wyglądającą przeciw gdańszczanom grę zespołu. Było wszakże o co grać, gdyż ewentualne zwycięstwo z Pogonią pozwoliłoby wrocławianom awansować na trzecie miejsce w tabeli.

Reklama

Śląsk mógł niemalże idealnie rozpocząć to spotkanie. Już w drugiej minucie wrocławianie dostali rzut karny za zagranie ręką jednego z obrońców Pogoni. Jednak strzał Erika Exposito śmiało można zaliczyć do grona najgorszych uderzeń w tym sezonie w całej Ekstraklasie, bowiem piłka poszybowała wysoko nad poprzeczką. Niewiele zabrakło by zmarnowana szansa szybko się zemściła. Już w 5. minucie groźny strzał głową oddał Benedikt Zech, ale piłka minimalnie minęła bramkę Śląska. Jeszcze bliżej gospodarze byli w 21. minucie. Wtedy strzał głową z kilku metrów Michalisa Maniasa cudownie obronił Matus Putnocky, a dobitka Srdjana Spiridonovicia… trafiła prosto w słowackiego golkipera. Dosłownie minutę później Putnocky znów okazał się lepszy od skrzydłowego Pogoni, wyłapując płaski strzał Austriaka ze skraju pola karnego.

Po intensywnym początku mecz się wyrównał, choć Śląsk bardziej czyhał na kontry, a gospodarze dłużej utrzymywali się przy piłce. Wrocławianom bardzo brakowało ostatniego podania, które stworzyło by zagrożenie pod bramką rywala. Natomiast w znakomitej formie był Matus Putnocky. Bramkarz wrocławian w 44. minucie znów uratował swój zespół, zatrzymując strzał Sebastiana Kowalczyka. Śląskowi brakowało konkretów, a Pogoni skuteczności, przez co do przerwy nie ujrzeliśmy ani jednego gola.

Początek drugiej połowy nie przyniósł rewolucji w grze obu drużyn. Śląsk pomimo wymiany Erika Exposito na Filipa Raicevicia dalej raził bezproduktywnością w ofensywie. Wrocławska obrona mimo obaw wyglądała jednak znacznie lepiej i gospodarze nie byli w stanie zdziałać wiele więcej. Najlepszą okazję miał Sebastian Kowalczyk, ale z ostrego kąta przestrzelił ponad bramką Putnockiego. W 65. minucie strzał z rzutu wolnego z około 30 metrów oddał Paweł Cibicki i pomylił się bardzo niewiele.

Gdyby emocji w tym spotkaniu było tyle co niedokładności, oglądalibyśmy mecz sezonu. Niestety te rzeczy wzajemnie się wykluczają i większość długich piłek oraz strzałów lądowała za linią boczną, końcową lub w ramionach bramkarzy. Jeśli chodzi o Śląsk, dość powiedzieć, że do 75. Minuty najgroźniejszy strzał oddał Krzysztof Mączyński, a i tak pomylił się o kilka metrów. W 81. Minucie bardzo blisko gola był Jakub Bartkowski, ale jego uderzenie głową obronił świetny w tym meczu Putnocky. Do końca tego spotkania nie zobaczyliśmy dosłownie nic ciekawego, z golami włącznie.

Tak oto wyglądało spotkanie trzeciej drużyny ligi z czwartą. Śląsk zagrał tak samo bez polotu jak z Lechią tydzień wcześniej. Filip Raicević tym razem pokazał tyle samo co Erik Exposito, z tą różnicą, że nie strzelił rzutu karnego kilka metrów nad poprzeczką. Żaden z pomocników nie pokazał pomysłu na grę. Pochwalić można co najwyżej defensywę, która choć zdziesiątkowana, zachowała czyste konto. Jednak tutaj też trzeba nadmienić, że najlepszym piłkarzem Śląska i całego meczu był Matus Putnocky, który kilka razy uchronił gości od utraty gola.

Kolejny mecz zespołu Vitezslava Lavicki już w piątek 21 lutego. Zagrają oni wówczas na własnym stadionie o 20:30 z Górnikiem Zabrze.

Po meczu powiedzieli:

Vitezslav Lavicka (trener Śląska): Jeżeli wynik meczu to 0:0, dla kibiców to zawsze źle wygląda. Ale nasza organizacja gry była dzisiaj dobra i obu drużynom nie było łatwo wykreować sytuację. Obrona spisywała się zadowalająco. Piotr Celeban po długiej przerwie udanie powrócił do gry, a Diego Żivulić spisał się dużo lepiej niż tydzień temu,

Wszyscy widzieliśmy, że dla Erika Exposito ten niestrzelony karny był dużym ciosem psychicznym. Zmieniłem go w przerwie gdyż uznałem, że Filip Raicević może dać nam więcej, ale Erik dostał od nas duże wsparcie i absolutnie nie jestem w żaden sposób zły na niego. Miał dużo pewności siebie, ale po prostu mu się nie udało.

Kosta Runjaić (trener Pogoni): To był intensywny mecz, pełen zwrotów akcji, ale nie zakończył się dla nas tak jak byśmy chcieli. Jestem zadowolony z wielu aspektów naszej gry, ale gdy gramy z czołową drużyną taką jak Śląsk, nie możemy marnować tylu okazji. W takich spotkaniach decydują szczegóły, a nam zabrakło nieco ryzykach w pewnych sytuacjach. Szanujemy jednak ten punkt i na pewno będzie on dla nas cenny w przyszłości.

Pogoń Szczecin – Śląsk Wrocław 0:0

Pogoń: Stipica – Bartkowski, Kostas, Zech, Nunes – Kowalczyk, Podstawski, Dąbrowski, Listkowski (75. Benyamina), Spiridonović (86. Stec) – Manias (60. Cibicki)

Trener: Kosta Runjaić

Śląsk: Putnocky – Musonda, Celeban, Żivulić, Stiglec – Pich (82. Gąska), Łabojko, Mączyński, Chrapek, Płacheta (88. Bergier) – Exposito (46. Raicević)

Trener: Vitezslav Lavicka

Żółte kartki: Stiglec (Śląsk)

Sędzia: Łukasz Szczech

Oceń publikację: + 1 + 6 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy rozliczacie PIT we Wrocławiu?



Oddanych głosów: 172