zamknij

Sport

Pozostać na fali zwycięstw. Śląsk Wrocław podejmuje Lecha Poznań [ZAPOWIEDŹ]

2020-09-12, Autor: Bartosz Królikowski

Po przerwie reprezentacyjnej powracają rozgrywki PKO Ekstraklasy. Śląsk Wrocław zaczął sezon wręcz znakomicie i kibice mogli żałować, że pauza na mecze kadry w tym sezonie przyszła wyjątkowo ekspresowo. Nie zmienia to jednak faktu, że WKS jest rozpędzony i jego piłkarze na pewno będą chcieli uczynić Stadion Wrocław równie potężną twierdzą co w zeszłym sezonie. Kaliber wyzwania będzie w tej kolejce spory, bowiem na Dolny Śląsk zawita zawsze bardzo groźny Lech Poznań.

Przyznać trzeba, że tak udany początek sezonu w wykonaniu Śląska nie był przed startem sezonu ligowego rzeczą, której należało się spodziewać. Po wołającej o pomstę do nieba, koszmarnej farsie jaką był ich mecz Pucharu Polski z ŁKS-em kibice musieli być gotowi na wszystko. Tymczasem WKS po raz kolejny potwierdził, że jest drużyną która z zasady nie przejmuje się pojedynczymi wpadkami. Dwa mecze, dwa zwycięstwa i to dość pewne. Dzięki temu przerwę reprezentacyjną Śląsk spędził na pozycji wicelidera, a to tylko dlatego że więcej goli od nich zdobył Górnik Zabrze. Co zadecydowało o tym, że inauguracyjne mecze sezonu WKS-u wyglądały tak, a nie inaczej? Przede wszystkim podopieczni Vitezslava Lavicki byli dla swoich rywali bezlitośni. Zarówno Piast Gliwice (2:0), jak i Wisła Kraków (3:1) miały swoje problemy. Gliwiczanie nie potrafili sobie praktycznie niczego wykreować, a „Biała Gwiazda” robiła takie rzeczy w obronie, że nie wiadomo czy się złapać za głowę z niedowierzaniem, czy za brzuch ze śmiechu. Jednak ile to razy w poprzednim sezonie Śląsk nie był w stanie docisnąć bardzo przeciętnie grającego rywala. Tym razem było inaczej. Jest to sygnał, że drużyna się rozwija. Oczywiście pewnie nie raz jeszcze wrocławianie doprowadzą swoich kibiców do szału z tego czy innego powodu, rzecz to normalna, ale to dobry sygnał.

Reklama

Drugim ważnym czynnikiem w zwycięstwach Śląska był Mateusz Praszelik. Można się było zastanawiać jak człowiek z pięcioma meczami na poziomie Ekstraklasy poradzi sobie jako młodzieżowiec i to na niezwykle istotnej pozycji nr 10. Początek ma taki, że w dwóch meczach zaliczył 3 asysty i zgarnął statuetkę najlepszego młodzieżowca sierpnia w PKO Ekstraklasie. To on posyłał te kluczowe podania ze środka pola, których WKS-owi w poprzednich rozgrywkach często brakowało, wnosząc do gry polot oraz fantazję. Wiadomo, że jako zawodnik młody, niezbyt jeszcze doświadczony, nie będzie grał tak cały sezon i nie ma się co łudzić. Jednak Praszelik w formie daje Śląskowi coś, czego nie widzieliśmy w środku pola tej drużyny od dawna. Jeśli ją podtrzyma, będzie dawał liczby. A propos liczb, niezależnie czy drużyna gra dobrze czy źle. Walczy o podium, czy o środek tabeli. Ma szeroką kadrę czy wąską. Koniec końców Robert Pich jest gwarantem pewnej liczby goli i asyst. Początek sezonu, a on już ma dwa trafienia oraz jedno ostatnie podanie. W zeszłym sezonie był najlepszy w Śląsku w klasyfikacji kanadyjskiej (gole+asysty), a ten zaczął z przysłowiowej „grubej rury”. Warto również pochwalić poszarpaną kontuzjami defensywę, w której ostatnio występowało czterech środkowych obrońców, z czego oczywiście dwóch z konieczności na bokach. Jednak Piotr Celeban oraz Mariusz Pawelec to piłkarze od zadań specjalnych. Jeśli ktoś w Śląsku po małej ilości gry w zeszłym sezonie, nagle miał wkroczyć do wyjściowej jedenastki nie na swoich pozycjach i podołać wyzwaniu, to właśnie oni.

Jedynym poważnym problemem jaki rzucał się w WKS-ie w oczy jak dotąd, była ławka rezerwowych. Oczywiście nie mam nic przeciwko młodym zawodnikom wchodzącym z ławki. Ale gdyby w meczach z Wisłą oraz Piastem, Śląsk potrzebował wprowadzić na boisko kogoś kto odwróci losy meczu, to… no powiedzmy że Mathieu Scalet czy Maciej Pałaszewski, z całym szacunkiem, nie zbawiliby tej drużyny. Jednak już niedługo i tu powinno być lepiej. W ostatnich dniach do zespołu dołączyli wychowanek Bayernu Monachium, ofensywny pomocnik Marcel Zylla (20 lat) oraz skrzydłowy Bartłomiej Pawłowski, który w dwa lata temu potrafił być gwiazdą ligi w barwach Zagłębia Lubin. Tymi ruchami Śląsk wypełnił wreszcie lukę na lewej pomocy po Przemysławie Płachecie oraz zwiększył rywalizację wśród młodzieżowców. Co prawda z Lechem Zylla nie zagra na pewno, a Pawłowski prawie na pewno. Jednak w kolejnych meczach to co innego, a trener Lavicka wreszcie będzie miał możliwość sensownej rotacji w drużynie. Natomiast a propos Lecha Poznań… .

Najbliższy rywal wrocławian nie zaczął sezonu zgodnie z planem. W dwóch meczach wywalczyli tylko jeden punkt. Ich przekleństwem okazały się końcówki spotkań. Przeciwko Zagłębiu Lubin (1:2) do 82. Minuty prowadzili 1:0, a potem w pięć minut stracili dwa gole. Z kolei z Wisłą Płock (2:2) dali sobie wyrwać wygraną w 88. Minucie, gdy sprokurowali rzut karny, którego wykorzystał Patryk Tuszyński. Jak dotąd w tym sezonie wygrywali tylko w pucharach. W Pucharze Polski nie dali szans pierwszoligowej Odrze Opole (3:1), a w eliminacjach do Ligi Europy pewnie pokonali łotewski Valmieras (3:0). Do Wrocławia przyjadą więc głodni ligowego triumfu. Narzędzia ku temu mają. Wszakże o ile Lech w obronie się sypał, tak ich siła ofensywna mogła imponować. Przeciwko Wiśle Płock bardzo dobrze zaprezentowali się młodzi Jakub Moder oraz Jakub Kamiński, którzy napędzali akcje poznaniaków. Jednak najgroźniejszym zawodnikiem Lecha był nowy napastnik Kolejorza, Szwed Mikael Ishak. Były zawodnik m.in. Parmy czy FC Nurnberg przybył do Poznania z bardzo trudnym zadaniem zastąpienia Christiana Gytkjaera, który był w ostatnich latach gwarantem goli. Póki co idzie mu bardzo dobrze, gdyż ma na koncie po dwa gole w Ekstraklasie oraz eliminacjach do Ligi Europy. Pokazał że umie znaleźć się w odpowiednim miejscu oraz czasie, a piłka szuka go w polu karnym.

Lech w przerwie reprezentacyjnej również nie spał na rynku transferowym. Poznaniacy sprowadzili 23-letniego napastnika z Izraela, Mohammada Awada, który ma być cennym uzupełnieniem składu na tej pozycji. Ponadto przez ostatnie dwa tygodnie z drużyną zgrywał się nowy skrzydłowy, Czech Jan Sykora. W poprzednim sezonie notował dobre liczby w czeskiej lidze w barwach FK Jablonec (26 meczów, 9 goli, 6 asyst) i jeśli złapie dobrą formę, może być materiałem na gwiazdę ligi.

Przed Śląskiem niełatwe zadanie, by zatrzymać ofensywę Lecha. Jednak jeśli będą skuteczni i nie schowają się na własnej połowie, mogą sami wykorzystać defensywne problemy tej drużyny. W meczu z Kolejorzem nie zagrają wciąż kontuzjowani Dino Stiglec, Krzysztof Mączyński czy Patryk Janasik. Poza składem pozostaje także Erik Exposito. Tak czy inaczej stawka jest spora, gdyż w przypadku zwycięstwa, Śląsk może awansować po tej kolejce na pozycję lidera PKO Ekstraklasy.

Mecz Śląsk Wrocław – Lech Poznań odbędzie się w sobotę 12 września o godz. 20:00 na Stadionie Wrocław. Transmisja meczu odbędzie się na Canal+ Sport.

Bilans meczów Śląska z Lechem w poprzednim sezonie:

3 mecze, 1 zwycięstwo Śląska, 2 remisy, bramki: 6:4 dla Śląska

Przewidywany skład Śląska:

Putnocky – Celeban, Golla, Puerto, Pawelec – Musonda, Łabojko, Sobota, Praszelik, Pich - Piasecki

Oceń publikację: + 1 + 5 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy Wrocław ma problem z rasizmem?




Oddanych głosów: 123