zamknij

Sport

Te dziesięć lat minęło jak jeden dzień. Podsumowanie dekady w wykonaniu Śląska

2021-01-01, Autor: Bartosz Królikowski

Piątek 1 stycznia 2021 roku - tego dnia pożegnaliśmy już na dobre rok 2020, za którym - umówmy się - mało kto będzie tęsknił, ale też rozpoczęliśmy nową dekadę. Zrobił to - rzecz jasna - także piłkarski Śląsk Wrocław, który przez ostatnie dziesięć lat miał różne momenty. Mnóstwo wzlotów i upadków. Meczów wspaniałych, ale też takich o których lepiej zapomnieć. Skład zmieniał się wielokrotnie, podobnie jak sztab szkoleniowy. Ogólnie mówiąc, rollercoaster i to ten z rodzaju wyjątkowo zakręconych. Czas więc podsumować nieco minioną dekadę, by z czystym kontem wejść w nową.

Śląsk Wrocław to klub, który przez ostatnie 10 lat robił w zasadzie absolutnie wszystko co się dało. Był mistrzem Polski, stawał na podium, walczył o europejskie puchary, grał w europejskich pucharach, był ligowym średniakiem, grał o miejsce w grupie mistrzowskiej, bił się o uniknięcie spadku (i na szczęście degradacja to jedyne czego na tej liście brakuje), grał w finale Pucharu Polski, odpadał z Pucharu Polski w pierwszym meczu, kupował tanio, sprzedawał drogo (i na odwrót czasami), nawet stadion zmienił. Trenerów też miał kilku, choć jak na ekstraklasowe warunki, wcale nie tak bardzo wielu. Kibice WKS-u widzieli w trakcie minionej już dekady swój klub w przeróżnych sytuacjach i cokolwiek się nie wydarzy w przyszłości, nie będzie to nic absolutnie nowego.

Reklama

Jak zmieniła się Ekstraklasa?

Dość powiedzieć, że z 16 drużyn, które 1 stycznia 2011 roku były w Ekstraklasie, tylko 9 wciąż w niej jest, z czego część zaliczała po drodze spadki oraz powroty (Cracovia czy Zagłębie Lubin). Przerwa zimowa trwała wówczas nie od połowy grudnia do końcówki stycznia jak teraz, a od końca listopada prawie do marca. Sezon miał 30 kolejek, podobnie jak dziś, tyle że wtedy nie było to wymuszone koronawirusem. Co ciekawe, pomimo tylu zmian i przygód, w Śląsku po 10 latach gra aż trzech zawodników, którzy grali we Wrocławiu również na początku minionej dekady (Waldemar Sobota, Piotr Celeban oraz Mariusz Pawelec). Tylko w Legii Warszawa tak wtedy, jak i teraz w składzie jest Hiszpan Inaki Astiz. Wisła Kraków, Lechia Gdańsk, Górnik Zabrze czy Lech Poznań, to już dziś niemalże w 100% inne drużyny. WKS w 2011 rok wkraczał na 9. Miejscu w tabeli. Dziś jest na czwartym z małą stratą do lidera, czy zwłaszcza do podium. Wówczas sezon 2010/11 skończył jako wicemistrz kraju, przegrywając tylko z Wisłą Kraków. Czy w trwającej kampanii powtórzą ten sukces? O tym przekonamy się na wiosnę.

Największe sukcesy Śląska

Mistrzostwo Polski 2011/12 – tego absolutnie nie mogło w tym tekście zabraknąć. Drugi tytuł mistrzowski w historii WKS-u, zdobyty 35 lat po poprzednim. Drużyna Oresta Lenczyka dokonała tego, co nie udało się sezon wcześniej, a jako że los lubi się zabawić, złote medale zapewnili sobie w ostatniej kolejce, pokonując na wyjeździe Wisłę Kraków. Tą samą Wisłę która była jedyną lepszą od nich drużyną w kampanii 2010/11. Dośrodkowanie Sebastiana Mili (rzecz tak oczywista, że mógłbym nawet o tym nie wspominać) w 51 minucie meczu w Krakowie, główka Roka Elsnera (rzecz z kolei absolutnie nieoczywista, w przypadku Słoweńca) i nieudana próba interwencji Milana Jovanicia. Ten moment już na zawsze wpisał się do historii Śląska. Warto dodać, że gdyby WKS nie wygrał wtedy z Wisłą, mistrzem Polski zostałby Ruch Chorzów, który tego samego dnia pokonał 2:1 Lechię Gdańsk.

Superpuchar Polski 2012 – zdobyty tytuł mistrzowski, WKS „doprawił” jeszcze zdobyciem krajowego superpucharu. Wrocławianie pokonali wówczas Legię Warszawa na jej stadionie. Po 90 minutach oraz dogrywce, na tablicy wyników pokazywał się wynik 1:1. Gola dla Śląska zdobył… Rok Elsner (co jak co, ale talent do ważnych goli miał), z kolei dla warszawian trafił Daniel Ljuboja. W serii rzutów karnych lepszy okazał się WKS (5:3), a decydującą jedenastkę wykorzystał Mateusz Cetnarski. Jako ciekawostkę dodam, iż w kolejnych latach Legia grała o Superpuchar jeszcze sześć razy. Przegrała… za każdym razem.

Największe koszmary oraz rozczarowania:

Sezon 2018/19 – kampania która mało co nie skończyła się przeogromną katastrofą, czyli spadkiem z Ekstraklasy. Śląsk nie przystępował do sezony 18/19 jako mocarz, bowiem poprzednie trzy sezony kończył na miejscach 10-11, ale takich kłopotów nie spodziewał się chyba nikt. Już po rundzie jesiennej sytuacja była fatalna, bo WKS przerwę zimową spędził tuż nad strefą spadkową, po 7 meczach z rzędu bez zwycięstwa. Właśnie wtedy na ławkę trenerską sprowadzono Vitezslava Lavickę, który w Czechach miał wyrobioną niemałą renomę. Jak wiemy, czeski szkoleniowiec spełnił swoje zadanie i utrzymał zespół w Ekstraklasie, choć przyjemnie nie było. Gdy w grupie spadkowej po pierwszych trzech meczach WKS miał na koncie remis oraz dwie porażki, piekielne widmo spadku było coraz bardziej realne. Jednak Śląskowi udało się w ostatniej chwili zabrać głowę z gilotyny, a sezon 2018/19 pozostał jedynie koszmarem, z którego wrocławianie wybudzili się w najpóźniejszym z momentów.

Występy w Pucharze Polski – Puchar Polski od kilku dobrych lat może się kojarzyć kibicom Śląska z wieloma rzeczami, ale żadna z nich nie jest przyjemna. O ile bowiem pierwsze pięć lat minionej dekady jeszcze wyglądało pod tym kątem przyzwoicie (finał w sezonie 2012/13 przegrany z Legią, czy trzy ćwierćfinały), tak sezonu 2016/17 wrocławianie dalej niż do 1/8 finału dojść nie potrafią. Żeby oni jeszcze z ekstraklasowym topem odpadali, można byłoby to zrzucić na karb pecha w losowaniu. Ale z ostatnich pięciu edycji eliminowały ich kolejno: Bytowia Bytów (wówczas I Liga), Arka Gdynia (doszła wówczas do finału, ale w Ekstraklasie skończyła sezon na 12 miejscu), Miedź Legnica (spadli wówczas z Ekstraklasy), Widzew Łódź (wówczas II liga) i w 2020 roku ŁKS Łódź (I Liga). Skoro z przeciętniakami się nie udaje, to może w tym przyszłym sezonie WKS musi od razu trafić na kogoś z topu, by w końcu zajść dalej? Logika polskiej piłki jest taka, że ów scenariusz chyba nikogo by nie zdziwił.

Mecze z Legią Warszawa – nie ma chyba w Ekstraklasie drużyny, która na obcym boisku czuje się tak dobrze, jak Legia na Stadionie Wrocław. Być może wyzwanie rzucają tu Pogoń Szczecin oraz Zagłębie Lubin, które od kilku lat wzajemnie leją się na boisku rywala. Ale fakty są takie, że odkąd Śląsk wyprowadził się z Oporowskiej, we Wrocławiu przegrał z warszawiakami już siedem razy. Nawet w sezonie mistrzowskim WKS-u, Legia na Stadionie Wrocław rozszarpała ich 4:0, co zresztą powtórzyła w 2016 roku. Nawet w poprzednim sezonie, gdy Śląsk po siedemnastu kolejkach był niepokonany na własnym boisku, Legioniści przerwali tą serię wygrywając aż 3:0. Z kolei na stadionie warszawian wcale nie jest lepiej. Dość powiedzieć, że WKS ostatni raz wygrał tam w 2013 roku, ciułając w międzyczasie tylko 2 remisy.

Najwyższe zwycięstwo:

Śląsk Wrocław – Ruch Chorzów 6:0 (Biliński 17’, 54’, 71’, Morioka 50’, 82’, Celeban 56’), 13 maja 2017 roku

W sezonie 2016/17 prowadzony przez Jana Urbana Śląsk nie awansował do grupy mistrzowskiej i musiał walczyć o utrzymanie. Jednak poza niesławnym sezonem 18/19, wrocławianie nie mieli z reguły większych problemów w rywalizacji w dolnych rejonach tabeli. Kampanię 16/17 skończyli na jedenastym miejscu, z bezpieczną przewagą nad grupą spadkową. W niej z kolei skończył Ruch Chorzów, któremu WKS w 33. Kolejce zafundował „ścieżkę zdrowia” jakiej nie powstydziłaby się milicja. Hat-trick Kamila Bilińskiego i dublet Ryoty Morioki załatwiły sprawę, a swój kawałek brutalnego tortu zgarnął również Piotr Celeban. Po tym meczu Śląsk odniósł jeszcze trzy zwycięstwa i spokojnie się utrzymał, a Ruch rozpoczął swój niechlubny marsz do III ligi, w której jest dzisiaj.

Najwyższa porażka:

Legia Warszawa – Śląsk Wrocław 5:0, 2 czerwca 2013 roku

Śląsk Wrocław – Sevilla 0:5, 29 sierpnia 2013 roku

Trener Jan Urban stoi za najwyższym zwycięstwem WKS-u w minionej dekadzie, ale także za najwyższą ligową porażką wrocławian. To właśnie on 2 czerwca 2013 roku prowadził Legię Warszawa, która rozgromiła u siebie Śląsk aż 5:0. Katem zespołu Stanislava Levy’ego okazał się zdobywca hat-tricka Marek Saganowski, a swoje co nieco dorzucili także Miroslav Radović oraz Michał Kucharczyk.

Niespełna trzy miesiące później, wrocławianie w takim samym stosunku przegrali w eliminacjach do Ligi Europy. Poziom rywala był jednak zupełnie inny. Sevilla prowadzona wówczas przez Unaia Emery’ego rozbiła WKS w dwumeczu aż 9:1, co wielką niespodzianką nie było. Szczególnie że hiszpański zespół wygrał całą Ligę Europy w sezonie 2013/14, co powtórzył zresztą w kolejnych dwóch edycjach. Wyjątkowo brutalna lekcja futbolu, ale wtedy przynajmniej polski zespół w IV rundzie eliminacji Ligi Europy nie był niczym nadzwyczajnym.

Najwięcej goli w jednym meczu:

Śląsk Wrocław – Zagłębie Lubin 4:4 (Exposito 22’, 38’, 90’, Stiglec 65’ – Starzyński 32’(K), Kopacz 45’, Żivec 63’, Slisz 68’), 21 września 2019 roku

Przez całą minioną dekadę WKS z nikim nie poszedł na taką wojnę jak wtedy z Zagłębiem. Ten mecz miał wszystko. Zwroty akcji, piękne gole, niesamowite emocje i ponad 20 000 kibiców na Stadionie Wrocław. Zarówno Śląsk jak i Zagłębie po dwa razy wychodziły na prowadzenie, za każdym razem je tracąc. Mecz życia rozegrał Erik Exposito, Dino Stiglec tak huknął z wolnego, że bramkarz rywali Konrad Forenc mógł uznać to za zamach na swoje życie, równie pięknie uderzył z woleja Bartosz Slisz. I jeszcze ten gol w samej końcówce. Czy to były najlepsze derby Dolnego Śląska w historii? Bardzo możliwe.

Śląsk Wrocław – Hannover 96 3:5, 23 sierpnia 2012 roku

Podobnie jak rok później z Sevillą, w sezonie 2012/13 Śląsk został zniszczony w dwumeczu IV rundy eliminacji Ligi Europy. Tyle że wówczas ich pogromcami byli zawodnicy niemieckiego Hannoveru 96. Dziś ten zespół to przeciętny drugoligowiec, ale wówczas liczył się w walce o europejskie puchary w Bundeslidze. Niemcy już na Stadionie Wrocław niemalże pozbawili Śląsk nadziei na awans, wygrywając aż 5:3. WKS walczył dzielnie, gole strzelali Sylwester Patejuk, Tomasz Jodłowiec i Przemysław Kaźmierczak, ale na ofensywną siłę Hannoveru wrocławianie nic nie mogli poradzić. Podobnie było zresztą w rewanżu, w którym hanowerczycy wygrali jeszcze wyżej bo 5:1.

Bilans derbów Dolnego Śląska:

20 meczów, 8 wygranych Śląska, 8 wygranych Zagłębia, 4 remisy

Bramki: 31:26 dla Zagłębia Lubin

Przez ostatnie dziesięć lat walka o supremację na Dolnym Śląsku była niezwykle wyrównana, a także stała pod znakiem wyjazdowej niemocy. Wszakże zarówno Śląsk jak i Zagłębie w większości przypadków nie dawały sobie szans na swoich stadionach. WKS na zwycięstwo w Lubinie czeka od listopada 2011 roku, a od tego czasu zdarzały mu się tam porażki 0:4 (2 razy), 1:3, czy w ostatnim meczu 1:2 po golu w ostatniej minucie. Zagłębie z kolei na 9 spotkań na Stadionie Wrocław wygrało tylko dwa razy, raz zremisowało, a w sześciu pozostałych starciach z tarczą kończył Śląsk. Ogólnie jednak mówiąc, derby Dolnego Śląska nie miały w ostatniej dekadzie zdecydowanego dominatora, mimo iż to wrocławianie odnieśli w niej znacznie więcej sukcesów, a Zagłębiu przytrafił się nawet jednoroczny pobyt w I Lidze.

Najwyższa frekwencja:

Śląsk Wrocław – Sevilla 0:5 (41955 widzów)

Jak już wcześniej wspominałem, Sevilla była najbardziej prestiżowym rywalem Śląska w historii ich występów na Stadionie Wrocław, co zdecydowanie widać w liczbach. Prawie 42 tysiące ludzi obserwowało z trybun pokaz hiszpańskiego futbolu. Co ciekawe mecz z drugą najwyższą frekwencją w historii Stadionu Wrocław Śląsk również przegrał. Było to w sezonie 2011/12, gdy WKS przy niespełna 41 tys. ludzi poległ 0:1 w starciu z Wisłą Kraków. Dopiero trzeci na frekwencyjnym podium mecz z Lechią Gdańsk w sezonie 2011/12, będący jednocześnie premierowym meczem Śląska na nowym obiekcie, wrocławianie wygrali 1:0, po golu Johana Voskampa.

Najwięcej goli dla Śląska:

Robert Pich – 46 trafień

Przez ostatnie 10 lat nikt nie zdobył dla wrocławian tylu goli co Słowak. Pich dla Śląska rozegrał już ponad 215 spotkań. Okresy miewał różne i jego gra nie zawsze porywała, ale niemalże w każdej kampanii gwarantował kilka ważnych trafień. Nawet w tym sezonie, w którym póki co w większości spotkań grał przeciętnie, już ma 5 goli na koncie. Ta konsekwencja w trafianiu do siatki doprowadziła go do miana najskuteczniejszego obcokrajowca w historii WKS-u oraz najlepszego strzelca Śląska minionej dekady. Na podium załapali się także Marcin Robak (37 goli) oraz Marco Paixao (36).

Najwięcej asyst:

Sebastian Mila – 60 asyst

Statystyka która chyba nikogo nie dziwi i to nie tylko wśród kibiców Śląska. Mila w większości sezonów które spędził na Dolnym Śląsku, dał wrocławianom dwucyfrowe liczby asyst. Jego niezwykła umiejętność ostatniego podania przeszła do historii WKS-u, w tym ta najważniejsza, na głowę Roka Elsnera we wspomnianym wcześniej meczu z Wisłą Kraków. Łącznie Mila dla Śląska zaliczył aż 85 asyst, ale licząc od 1 stycznia 2011 roku, było ich dokładnie 60. W tej kategorii, nikt nie ma do niego nawet podjazdu.

Najwyższy transfer:

Przemysław Płacheta – za 3 mln euro do Norwich City

Najświeższa historia Śląska Wrocław, bo z ostatniego okienka transferowego. Pozyskanie Płachety przed ubiegłym sezonem z Podbeskidzia Bielsko-Biała było dla Śląska strzałem w dziesiątkę. Sportowo, bo młody skrzydłowy strzelił 8 goli i zaliczył 5 asyst, wyraźnie przyczyniając się do powrotu Śląska do ligowej czołówki. Oraz finansowo, bowiem 3 mln euro, jakie WKS w minionym lecie dostał za Płachetę od angielskiego drugoligowca to absolutny rekord klubu i, co jasne, minionej dekady. Poprzedniego rekordzistę, Waldemara Sobotę, Płacheta przebił trzykrotnie (1 mln euro za przejście do belgijskiego Club Brugge w 2014 roku).

Bilans w europejskich pucharach:

Mecze: 22

Zwycięstwa: 7

Remisy: 5

Porażki: 10

Gole – 27:38

Najlepszy strzelec: Waldemar Sobota oraz Marco Paixao – po 5 goli

Wielkie wydarzenia i sukcesy wrocławskiego sportu. Przekonaj się ile pamiętasz [QUIZ]

Wielkie wydarzenia i sukcesy wrocławskiego sportu. Przekonaj się ile pamiętasz [QUIZ]

Na przestrzeni lat, wrocławski sport wielokrotnie zaznał smaku sukcesu. Zarówno indywidualni sportowcy jak i całe drużyny przywoziły medale z przeróżnych imprez od lekkoatletyki i pływania, przez sport osób niepełnosprawnych, aż po piłkę nożną czy koszykówkę. Oto quiz sprawdzający ile pamiętamy z najważniejszych wydarzeń i sukcesów w sportowym życiu Wrocławia.

Rozwiąż quiz

Oceń publikację: + 1 + 11 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy epidemia i lockdown to dobry moment na otwarcie nowej restauracji?




Oddanych głosów: 324