Sport

Coś się kończy, coś się zaczyna. Losy byłych piłkarzy oraz trenerów Śląska Wrocław

2020-04-14, Autor: Bartosz Królikowski

Odkąd w 2008 roku Śląsk Wrocław powrócił do Ekstraklasy, barwy wrocławskiego klubu reprezentowało wielu różnych piłkarzy oraz trenerów. Choć o polityce transferowej tego klubu różnie można mówić, to jednak przez Wrocław przewinęło się kilku zawodników i szkoleniowców, którzy dali się kibicom zapamiętać zdecydowanie pozytywnie. Większość fanów Śląska wie doskonale, jak potoczyły się późniejsze losy Sebastiana Mili, czy braci Paixao. Oto, jak wyglądało futbolowe życie kilku innych osób, którzy w większości godnie reprezentowali klub z Oporowskiej.

Reklama

  1. Vuk Sotirović - napastnik

Okres gry w Śląsku: 2008-2011

Bilans: 49 meczów, 17 goli, 4 asysty

Przed Johanem Voskampem, Kamilem Bilińskim, czy Marcinem Robakiem, za strzelanie goli dla Śląska odpowiadał właśnie on. Serb nigdy nie był wybitnym zawodnikiem, który strzelał hurtowo, ale mimo to kilkanaście powodów do radości trybunom dostarczył. W sezonie 2009/10 był nawet najlepszym strzelcem Śląska z dziewięcioma golami. Odszedł tuż przed mistrzowskim sezonem do Pogoni Szczecin, której pomógł potem wrócić do Ekstraklasy. Tam jednak grał tylko przez rok i zaczął swoją wielką wędrówkę. Sotirović odwiedził Cypr (Nea Salamina), Singapur (Hougang United) i aż 9 klubów w samej Serbii. To wszystko tylko w 7 lat! Przed sezonem 2019/20 w wieku 37 lat zakończył karierę. Obecnie jest dyrektorem sportowym w serbskim drugoligowcu – FK Sindjelic Belgrad.

  1. Przemysław Kaźmierczak - defensywny pomocnik

Okres występów w Śląsku: 2010-2014

Bilans: 110 meczów, 18 goli, 9 asyst

Kaźmierczak do Wrocławia trafił po całkiem udanych występach w Portugalii (grał tam w FC Porto i Vitorii Setubal). Jako piłkarz Śląska praktycznie we wszystkich sezonach był ważną częścią składu zarówno u Oresta Lenczyka jak i Stanislava Levy’ego. Oczywiście gdy był zdrowy, bo z tym akurat u niego różnie bywało. Najbardziej dał się zapamiętać jako fundamentalna postać środka pola „złotej” drużyny w mistrzowskim sezonie 2011/12. Akurat dla Kaźmierczaka, świetny okres w Śląsku był zwieńczeniem udanej kariery. Wszakże gdy w 2014 roku odszedł, to potem w piłkę grał już tylko jeden sezon, w występującym wówczas w Ekstraklasie Górniku Łęczna. Nieudany sezon zresztą, gdyż zagrał tylko w 8 spotkaniach, a potem w wieku zaledwie 33 lat zawiesił buty na kołku.

  1. Piotr Ćwielong – lewy skrzydłowy (najczęściej)

Okres gry w Śląsku: 2010-2013

Bilans: 95 meczów, 13 goli, 13 asyst

Choć występował wcześniej w Wiśle Kraków, to właśnie w Śląsku Ćwielong zbudował sobie przyzwoitą ekstraklasową markę. Spędził w Wrocławiu 3,5 sezonu z czego paradoksalnie najsłabiej wypadł ten zwieńczony mistrzostwem Polski. Odszedł po sezonie 2012/13, który był najlepszym w jego karierze (9 goli i 4 asysty w 35 meczach). Nową drużyną Ćwielonga został niemiecki drugoligowiec VFL Bochum, a Śląsk dzięki temu po raz ostatni skorzystał dzięki skrzydłowemu, inkasując ok. 200 euro (wg Transfermarkt.de). Niestety jednak przygoda zawodnika na Zachodzie nie była udana. Łącznie przez trzy lata uzbierał 41 występów dla Bochum, strzelając ledwie 3 gole, a na domiar złego spuentował to spadkiem do 3. Bundesligi. Do Ekstraklasy powrócił w 2016r., dołączając do Ruchu Chorzów. Grał tam przyzwoicie, przez 1,5 roku zdobył 10 goli, po czym raz jeszcze spróbował gry w Niemczech. Tym razem na trzecim poziomie rozgrywkowym w 1.FC Magdeburg. Ale tam także mu nie poszło. Zagrał w pięciu meczach, strzelił jednego gola i odszedł po pół roku. Ostatnim poważnym klubem w jego karierze był pierwszoligowy GKS Tychy, gdzie spędził 1,5 sezonu, po czym naderwał ścięgno Achillesa i na początku ubiegłego roku zakończył karierę mimo zaledwie 33 lat na karku. Ostatecznie wrócił jeszcze do gry w IV Lidze w klubie, którego wychowankiem jest Łukasz Piszczek – LKS Goczałkowice.

  1. Waldemar Sobota – prawy skrzydłowy

Okres gry dla Śląska: 2010-2013

Bilans: 120 meczów, 19 goli, 21 asyst

Kolejny ważny zawodnik ze „złotego” sezonu Śląska. Jednak Sobota praktycznie w każdym sezonie, w którym grał dla wrocławian, gwarantował wysoki poziom. Piłkarz szybki, zwinny, czasami nieco tzw. „jeździec bez głowy”, ale pożytku Śląsk z niego miał sporo. Szczególnie klubowa kasa, którą transfer Soboty do belgijskiego FC Brugge, latem 2013r. zasilił okrągłym milionem euro. To było zresztą zaraz po tym jak dublet Waldemara pomógł Śląskowi wyrzucić zespół z Brugii z eliminacji Ligi Europy. Jego występy w Belgii można oceniać różnie. Bo o ile pierwszy sezon w nowych barwach miał udany (22 występy, 3 gole, 3 asysty), tak w kolejnym wylądował na ławce, a po pół roku na wypożyczeniu w niemieckim drugoligowcu z Hamburga – FC Sankt Pauli. Tam spodobał się na tyle, że przed sezonem 2016/17 został wykupiony za 300 tys. euro i gra w tej drużynie do dziś. Na dodatek od lat jest niezmiennie członkiem wyjściowej jedenastki, choć jako ciekawostkę można potraktować, że obecnie występuje w środku pola, na pozycji ofensywnego pomocnika, a nie, jak przez całą karierę, na skrzydle.

  1. Rafał Gikiewicz – bramkarz

Okres gry w Śląsku: 2011-2014

Bilans: 44 mecze, 18 czystych kont

Gikiewicz nigdy nie był w Śląsku zdecydowanym nr 1 wśród bramkarzy, ale ze wszystkich byłych piłkarzy Śląska, to on zrobił paradoksalnie w największą karierę. Dlatego też właśnie jest w tym zestawieniu. Jego głównym zajęciem przez 3 lata gry we Wrocławiu była walka o miejsce w składzie z Marianem Kelemenem. Przez większość czasu ją przegrywał, choć gdy bronił, robił to solidnie. Odszedł w kwietniu 2014 roku, gdy pokłócił się z klubem o pieniądze. Niespodziewanie latem tego samego roku zatrudnił go niemiecki drugoligowiec, Eintracht Brunszwik. Co więcej, Gikiewicz szybko wywalczył sobie tam miejsce w składzie, stając się jednym z najlepszych bramkarzy 2.Bundesligi. W 2016r. za 1 mln euro kupił go Bundesligowy Freiburg, jednak tam Gikiewicz przez 2 lata głównie siedział na ławce. Postanowił więc znów zrobić krok w tył, trafiając do Unionu Berlin. Ze stołecznym klubem wywalczył historyczny i sensacyjny awans do Bundesligi. Ten sezon, dopóki nie przerwał go koronawirus, był bardzo udany dla 32-latka. Wielu ekspertów uznaje go za jednego z najlepszych bramkarzy całej niemieckiej ekstraklasy. Jego kontrakt z Unionem wygasa w czerwcu i pewne jest, że odejdzie do innego klubu. Znacznie mocniejszego, warto dodać.

  1. Ryota Morioka – ofensywny pomocnik

Okres gry dla Śląska: 2016-2017

Bilans: 57 spotkań, 15 goli, 11 asyst

Po odejściu Sebastiana Mili do Lechii Gdańsk, Śląsk długo szukał głównego kreatora gry. Kogoś, kto pociągnie ofensywę i będzie dawał liczby. W styczniu 2016 r. w końcu znalazł. Japończycy dzięki występom Takafumiego Akahoshiego dla Pogoni Szczecin i Daisuke Matsuiego dla Lechii Gdańsk mieli wówczas niezłą renomę w Ekstraklasie, a Morioka tylko to potwierdził. Tylko w sezonie 2016/17 zdobył dla Śląska 8 goli i zaliczył 9 asyst, co zaowocowało transferem za 275 000 euro do belgijskiego Waasland-Beveren. W przeciwieństwie do wielu dawnych gwiazd Ekstraklasy, Morioka nie przepadł na Zachodzie. Już w pierwszym sezonie „pozamiatał” Belgię (9 goli i 11 asyst w 27 meczach), czym zapracował na transfer za aż 2,5 mln euro do czołowego belgijskiego klubu – Anderlechtu Bruksela. Tam jednak już tak kolorowo nie było. Liczby miał co prawda niezłe, ale taki klub jak Anderlecht wymaga czegoś ekstra. W połowie sezonu 2018/19 został wypożyczony do RSC Charleroi, a potem wykupiony za 1,5 mln euro. Zanim koronawirus popsuł wszystkim zabawę, Morioka zagrał w 29 meczach, zdobywając 6 goli i 5 asyst.

  1. Bence Mervo – napastnik

Okres gry w Śląsku: 2016 r.

Bilans: 22 mecze, 5 goli, 1 asysta

Ostatni piłkarz w tym zestawieniu. On jednak jest tu z zupełnie innego powodu, gdyż zapamiętany przez kibiców Śląska to on może i zostanie, ale jako kompletny niewypał transferowy. Dlatego też został tu dodany jako ciekawostka, a zarazem przykład talentu, który nigdy nie odpalił. Węgier przychodził do Wrocławia jako król strzelców mistrzostw świata do lat 20 na początku 2016 roku. Śląsk co prawda wypożyczył go tylko ze szwajcarskiego Sionu, ale i tak wydawało się, że zawodnik o takim talencie może masowo strzelać gole w naszej lidze. Otóż nie. Mervo zawiódł, gdyż w 22 meczach zdobył ledwo 5 goli i po roku wrócił do Szwajcarii. Zresztą tylko na moment, bo Sion już zimą 2017 roku oddał go za darmo do słowackiej Dunajskiej Stredy. Tam jednak także Węgier praktycznie nie grał i w 11 meczach zdobył tylko jednego gola. Powrót do macierzystego ETO FC Gyor (druga liga węgierska) też mu się nie udał. Obecnie gra w innym węgierskim drugoligowcu – Budafoki MTE. Przy czym „gra” to określenie względne (w tym sezonie tylko 11 minut na boisku).

  1. Ryszard Tarasiewicz – trener

Okres pracy w Śląsku: czerwiec 2007 – wrzesień 2010

Bilans: 67 meczów, Średnia pkt na mecz: 1,31

Na koniec jeszcze dwóch byłych trenerów Śląska. Pierwszym z nich jest największy specjalista od awansów do Ekstraklasy w tym kraju. Ryszard Tarasiewicz po 6 latach nieobecności przywrócił Śląsk do Ekstraklasy, a w pierwszym sezonie po awansie (2008/09) zajął świetne jak na beniaminka 6. miejsce. Kolejny sezon to kolejne pewne utrzymanie (9. Miejsce). Jednak sezon 2010/11 Śląsk zaczął od jednego zwycięstwa w pierwszych sześciu meczach, a trener Tarasiewicz został zwolniony. Po odejściu z Wrocławia, był on szkoleniowcem ŁKS-u Łódź. Później trafił do Pogoni Szczecin, z którą awansował do Ekstraklasy, a w sezonie 2012/13 do Zawiszy Bydgosz, z którą… awansował do Ekstraklasy. Ta sama sztuka po raz czwarty nie udała mu się jednak w trakcie dwóch lat pracy w Miedzi Legnica (2015-2017). Ostatnie trzy lata spędził trenując pierwszoligowy GKS Tychy, gdzie jego było… w sumie to, co zawsze. Jednak w marcu bieżącego roku, tuż przed pandemią koronawirusa, został on zwolniony, gdyż ósme miejsce to nie to, o co chodziło włodarzom GKS-u. Obecnie pozostaje bezrobotny.

  1. Stanislav Levy – trener

Okres pracy w Śląsku: wrzesień 2012 – luty 2014 

Bilans: 65 spotkań, Średnia pkt na mecz: 1,45

Czeski trener wszedł we wręcz ogromne buty, gdyż zespół przejął po Oreście Lenczyku, który, jak wiadomo, zdobył ze Śląskiem mistrzostwo Polski. Jednak twardy szkoleniowiec nie poległ w starciu z presją. Tytułu nie obronił, ale zajął trzecie miejsce, co było świetnym wynikiem. W sezonie 2013/14 jego Śląskowi szło znacznie gorzej. Wrocławianie ładnie poradzili sobie w eliminacjach do Ligi Europy, z których dopiero w IV rundzie wyrzucił ich późniejszy triumfator całych rozgrywek, czyli Sevilla. Jednak w lidze było znacznie słabiej. Trener Levy został zwolniony po dwóch pierwszych meczach rundy wiosennej (przegrane z Lechem Poznań i Ruchem Chorzów). Po Śląsku, Czech prowadził albańskie Flamurtari FC, jednak rozstał się z tym klubem po 10 spotkaniach. Pomiędzy lipcem 2016 roku, a wrześniem 2017 roku, prowadził z dość miernym skutkiem (9 wygranych, 13 remisów, 17 porażek) czeskie FC Slovacko, a od czasu zwolnienia, pozostaje bezrobotny.

Oceń publikację: + 1 + 12 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy na zachodzie Wrocławia potrzeba więcej policjantów?




Oddanych głosów: 181