Sport

Poczciwy Zambijczyk, urugwajski cukrzyk, niespełniony talent. Jak radzą sobie ci, którzy odeszli latem z WKS-u?

2021-12-01, Autor: Bartosz Królikowski

Od zakończenia letniego okresu transferowego minęło już nieco czasu. Kibice Śląska Wrocław zdążyli już poobserwować grę, a także wyrobić sobie pierwsze opinie dotyczące nt. nowych nabytków klubu. Na ich ocenę przyjdzie jednak jeszcze czas. Tym razem przyjrzyjmy się zawodnikom, którzy postanowili że obecny sezon spędzą poza Wrocławiem, czy to w ramach wypożyczenia, czy to już na stałe. Do jakich klubów trafili i jak sobie tam radzą?

Reklama

Guillermo Cotugno (koniec kontraktu, wylądował w urugwajskim Maldonado)

Cotugno mógłby zostać może i nawet czołowym prawym obrońcą ligi, papiery na to miał, gdyby nie bardzo wątłe zdrowie. Odkąd tylko przyszedł w styczniu 2020 roku, niemal cały czas coś go trapiło. Gdy zaś wreszcie porządnie się wyleczył, zaczął regularnie grać, to po pewnym czasie okazało się, że ma cukrzycę. Dla profesjonalnego sportowca to duży problem. Owszem cukrzycy w świecie sportu są, ale muszą niezwykle uważać na absolutnie wszystko co spożywają i w jakiej ilości, przyjmować leki, być w kontakcie z lekarzami. Ogólnie mówiąc, nie będzie miał chłop łatwo. WKS nie przedłużył z nim umowy, a Cotugno w sierpniu znalazł zatrudnienie w ojczyźnie. Podpisał kontrakt z urugwajskim ekstraklasowiczem Maldonado. Gra tam regularnie, wystąpił w tym sezonie już w 14-stu meczach, zaliczając 1 asystę oraz 1 gola. Gra niemal wszystko od deski do deski, a jego zespół to 11. drużyna Primera Division Clasura.

Damian Gąska (transfer definitywny do Górnika Łęczna)

Ten zawodnik nigdy nie rozwinął się w Śląsku jak powinien. Uzbierał co prawda 51 występów w 2 lata (większość z ławki), strzelił 2 gole i dorzucił 7 asyst, ale na kolana nigdy nie powalał. Bardzo dobrze spisał się na wypożyczeniu w pierwszoligowym wówczas Radomiaku (35 spotkań, 3 gole i 8 asyst) i to jest wydaje się poziom, do którego pasuje on najlepiej. Widać to nawet teraz gdy gra w również ekstraklasowym Górniku Łęczna. Zespół ze wschodu kraju jest ostatni w tabeli, prezentuje zdecydowanie najmniej w lidze, zwłaszcza w defensywie, a ofensywę opiera Bartoszu Śpiączce. Gąska gra zaś regularnie, najczęściej od pierwszej minuty, ale liczbami nie powala. W lidze to tylko 1 gol oraz 1 asysta w 12 meczach. Słabo jak na ofensywnego pomocnika.

Mathieu Scalet (koniec kontraktu, wylądował w Podbeskidziu Bielsko-Biała)

Jedna z najdziwniejszych historii być może ogólnie w dziejach Śląska. WKS sprowadził go w 2017 roku z czwartoligowego Beskidu Andrychów. Polak francuskiego pochodzenia zagrał wówczas 1 mecz w ESA, choć w sumie była to tylko 1 minuta. W Derbach Dolnego Śląska żeby było śmieszniej. Zaliczył w tym czasie asystę przy zwycięskim golu Piotra Celebana, coby nie było za mało absurdalnie. Po tym spotkaniu na lata utkwił w rezerwach, aż wyciągnął go w lipcu 2020 roku Vitezslav Lavicka jak królika z kapelusza. Rozegrał kilka spotkań, gola nawet strzelił, potem znów zniknął, zimą 2021 znów się pojawił, kilka spotkań, gol i ponownie na ławę.

Latem tego roku zakończył swoją przedziwną przygodę ze Śląskiem i trafił do I Ligi do spadkowicza z ESA, Podbeskidzia Bielsko-Biała. Tam jego kariera póki co przebiega bardziej standardowo, gdyż on po prostu regularnie gra. Jest podstawowym pomocnikiem PBB, strzelił nawet 3 gole oraz zaliczył 2 asysty w 15 meczach. Jego zespół to z kolei po 19 kolejkach czwarta siła ligi i kandydat do walki o awans.

Maciej Pałaszewski (koniec kontraktu, wylądował w Górniku Polkowice)

Umówmy się, to nie był raczej nigdy talent na podbijanie Europy, lecz porządnym ekstraklasowym ligowcem mógł zostać. No ale nie został. Pałaszewski nigdy się tak na dobrą sprawę do wyjściowego składu Śląska na dłużej nie przebił. Miał dosłownie dwa kilkutygodniowe okresy, że grał w kilku góra kilkunastu spotkaniach z rzędu (sezony 18/19 i 20/21), ale bez szału. Latem odszedł do pierwszoligowego Górnika Polkowice. Tam jest graczem wyjściowej jedenastki. Gra w każdym meczu, w większości od pierwszej minuty, strzelił nawet gola. Ale jego zespół radzi sobie fatalnie. Na 19 spotkań wygrali tylko raz, zremisowali aż 10 okopując się w strefie spadkowej na ostatnim miejscu.

Maciej Wilusz (koniec wypożyczenia z Rakowa Częstochowa)

Trudno go po prawdzie nazwać byłym piłkarzem Śląska, bo nigdy w nim nie zagrał, no ale w kadrze był, to z kronikarskiego obowiązku wspomnieć trzeba. Vitezslav Lavicka chciał mieć na drugą połowę sezonu 2020/21 więcej doświadczonych obrońców. Przyszedł więc Wilusz, swoją drogą wychowanek WKS-u, aby po latach gry w Polsce i Rosji zadebiutować w macierzystym klubie. Nie wyszło z tego nic. Wilusz był niemal cały czas kontuzjowany, a gdy Lavickę zastąpił Jacek Magiera, wiadomo było że nawet jak się wyleczy, to grać nie będzie. Wypożyczenie się skończyło, po co ono było to nikt w sumie nie wie, a defensor wrócił do Rakowa. Tam zagrał na początku sezonu w dwóch spotkaniach, po czym rozwiązał umowę i na dzień dzisiejszy nie ma klubu.

Oceń publikację: + 1 + 4 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Najczęściej czytane

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy na zachodzie Wrocławia potrzeba więcej policjantów?




Oddanych głosów: 198