zamknij

Sport

Druga strona medalu (odc.37) - Robert Pich

2018-11-21, Autor: Andrzej Gliniak

Robert Pich, słowacki piłkarz Śląska Wrocław jest kolejnym gościem Andrzeja Gliniaka w "Drugiej stronie medalu". Zawodnik opowiada o swojej karierze, o pierwszych wrażeniach we Wrocławiu, a także o swoim kraju.

Czy Roberta Picha jest w stanie cokolwiek wyprowadzić z równowagi?
Moja żona Karina śmieje się, że jesteśmy jak dwa żywioły. Ogień i woda. Diametralnie się różnimy, ale świetnie się uzupełniamy. Zawsze staram się być opanowany. Na boisku i poza nim mam chłodną głowę, choć czasami też potrafię się zdenerwować. Karina uważa, że jestem oazą spokoju. Ona natomiast często pokazuje lwi pazur (śmiech).

Reklama

Przeciwieństwa się przyciągają.
Karina mieszkała w Bańskiej Bystrzycy a ja grałem w miejscowej Dukli. Wtedy jednak nie mieliśmy okazji się poznać. Po roku przeszedłem do Żiliny. W pewien wolny od ligi weekend przyjechałem do Bystrzycy, żeby spotkać dawno nie widzianych znajomych. Poszliśmy do klubu. Tam Karina siedziała z koleżanką. Od razu wpadła mi w oko. Wiedziala kim jestem. Dzień później znalazłem ją na Facebooku i zaprosiłem do znajomych. Po miesiącu przyjechała na mecz do Żiliny. Tak zaczął się nasz związek. Po pięciu latach wzięliśmy ślub. Owocem naszej miłości jest roczny synek Matjas.

Wrocław to twój drugi dom?
Stolicę Dolnego Śląska pokochałem od pierwszego wejrzenia. To przepiękne miasto z wyjątkowym klimatem i życzliwymi ludźmi. Kiedy tylko podpisałem kontrakt ze Śląskiem, koledzy z drużyny robili wszystko, żebym jak najszybciej zaklimatyzował się w zespole. Pod swoje skrzydła wziął mnie mój rodak, Marian Kelemen, ulubieniec wrocławskich kibiców. Żebym czuł się jak u siebie w domu zadbał też ówczesny kapitan WKS-u, Sebastian Mila.

Wrocław to naprawdę świetne miejsce do życia, które także bardzo spodobało się mojej żonie Karinie. Bardzo lubimy spędzać czas na rynku, gdzie znajduje się wiele świetnych restauracji. Uwielbiam kuchnie włoską. Z polskich specjałów najbardziej smakują mi pierogi oraz żurek. Często spacerujemy też w okolicach Pergoli. Magiczny jest też Ostrów Tumski. Po przyjeździe do Wrocławia poszliśmy z Kariną na most zakochanych, żeby przypiąć nasze kłódki miłości. Ostatnio, po kiku latach wróciliśmy tam znowu. Niestety kłódek jest już tam tak dużo, że nie sposób było odnaleźć naszej.

Twoja rodzina też często odwiedza Wrocław.
Moim wiernym fanem jest tata Jan. Ogląda każdy pojedynek Śląska i zawsze konstruktywnie mnie ocenia. Kiedy tylko ma czas przyjeżdża z mamą Heleną na mecze i dopinguje z trybun. Mam też dwóch braci i siostrę. Jeden z nich - Jan - jest bardzo mądrym facetem, ma zaledwie trzydzieści lat, a już jest wykładowcą na Oxfordzie.

Z przerwami jesteś w Polsce już czwarty rok, co wiedziałeś o naszym kraju przed przyjazdem?
Nie za dużo. Do Polski jeździłem wcześniej tylko na zakupy do Krosna, bo Svidnik z którego pochodzę jest bardzo blisko granicy. Do Wrocławia przyjechałem niedługo po mistrzostwach Europy, które wasz kraj współorganizował z Ukrainą. Wiedziałem, że zbudowano wiele pięknych, nowych obiektów.Stadion Śląska zrobił na mnie duze wrażenie. Na Słowacji przyzwyczajony byłem do kameralnych obiektów, a ten we Wrocławiu nie dość, że jest ogromny, to jeszcze jeden z najnowocześniejszych w Europie. Wielkim znakiem zapytania był dla mnie poziom polskiej ligi. Dużo opowiadał mi o tutejszej lidze Patrik Mraz, z którym grałem przez chwilę w Żilinie, a który ze Śląskiem zdobył mistrzostwo Polski.

Na Słowacji wasz futbol jest szanowany, a wasze drużyny klubowe znacznie wyżej notowane. Jak zatem twoi rodacy odebrali sensacyjne wyeliminowanie z europejskich pucharów Legii i Górnika przez słowackie zespoły?
W naszym kraju odbiło się to szerokim echem. To była wielka niespodzianka i duma zarazem. Najdroższy piłkarz Legii zarabia tyle, ile cała drużyna Spartaka Trnava, która wyeliminowała warszawski zespół z Ligi Mistrzów. Wasze kluby są bogatsze, mają nowocześniejsze stadion i bardziej znanych piłkarzy. Sprawdziło się jednak po raz kolejny powiedzenie, że pieniądze w sporcie nie grają.

Polskie media nie zostawiły na naszych drużynach suchej nitki, a jak Ty radzisz sobie z krytyką?
Staram się nie czytać, co piszą o mnie dziennikarze. Nauczyłem się tego grając na Słowacji, gdzie trenerzy sugerowali, żeby nie zaprzątać sobie tym głowy, a w przypadku negatywnych informacji nastawiali nas mentalnie, jak sobie z nimi radzić. Niedawno na swoim fan page'u pierwszy raz odniosłem się do nieprawdziwej informacji na mój temat. Dziennikarz napisał, że nie grałem, bo nie byłem w formie. To bzdura. Świetnie się czułem zarówno fizyczne jak i psychicznie, ale akurat trener nie widział mnie wtedy w składzie.

Pod względem stażu w drużynie jesteś zaliczany do ścisłej czołówki.
Bardzo dobrze czuję się w Śląsku. Mamy świetnych kibiców, a w drużynie panuje pozytywna atmosfera. Nie ma podziału na grupki. Wiadomo, że z niektórymi trzymam się bliżej, ale każdy z chłopaków jest w porzadku. Najlepiej dogaduję się z Michałem ChrapkiemArkiem Piechem, który nie dość, że ma niemal identyczne nazwisko jak ja, to jeszcze pochodzi ze Świdnicy, a ja ze... Svidnika. Świetny kontakt mam ze swoim rodakiem - Peterem Grajciarem, który jeszcze niedawno grał w Śląsku. Obecnie jesteśmy w stałym kontakcie telefonicznym. Podobnie zresztą jak z Kamilem Vackiem. Czech, który w ubiegłym sezonie występował w Śląsku jest moim serdecznym kolegą.

Jest atmosfera ale brakuje wyników. Kibice są wymagający, bo jeszcze nie tak dawno walczyliśmy o najwyższe cele. Który okres gry w barwach WKS-u był dla Ciebie najlepszy?
To była końcówka mojego pierwszego sezonu w Śląsku. Byłem w gazie. Grało mi się świetnie. We Wrocławiu naszym rywalem była Wisła Kraków. Zdobyłem zwycięską bramkę. Tydzień później na trudnym terenie w Białymstoku zremisowaliśmy z Jagiellonią 1:1, a ja znowu strzeliłem gola. Wreszcie w przedostatniej kolejce ponownie "Biała Gwiazda", tylko na wyjeździe. To był mecz na wagę europejskich pucharów. Ponownie wpisałem się na listę strzelców a Śląsk wygrał 1:0. Ostatecznie zakończyliśmy sezon na czwartym miejscu i awansowaliśmy do eliminacji Ligi Europy. W całym sezonie zdobyłem 10 goli w lidze i zostałem jednym z najlepszych strzelców rozgrywek.

Dla każdego piłkarza największym wyróżnieniem jest gra dla swojego kraju. Mimo, że zostałeś powołany do pierwszej reprezentacji to wciąż czekasz na swój pierwszy raz.
To było dla mnie wielkie przeżycie. Dwa lata temu rozpoczynaliśmy eliminacje do mistrzostw Świata od prestiżowego meczu z Anglią. Kameralny stadion w Trnavie wypełnił się do ostatniego miejsca. Co prawda cały mecz przesiedziałem na ławce rezerwowych, ale mieliśmy świetny zespoł z Markiem Hamsikiem z Napoli na czele. Oczekiwania były bardzo duże. Kibice czekali na wielkie piłkarskie święto, a przede wszystkim nasze zwycięstwo. Cały mecz przeważali rywale, ale my dzielnie się broniliśmy. Sędzia doliczył sześć minut. Kiedy drużyny pogodziły się już z remisem ostatnią okazję przeprowadzili Anglicy. W zamieszaniu w polu karnym najwięcej zimnej krwi zachował Adam Lallana i pokonał naszego bramkarza. Chłopaki padli na murawę ze łzami w oczach. Po chwili rozległ się gwiazdek kończący mecz. Na koniec eliminacji zajęliśmy w grupie drugie miejsce za Anglią. Do awansu do barażów zabrakło nam... jednego punktu.

Ty jednak ten okres wspominasz wyjątkowo miło.
Od początku zgrupowania w kadrze panowała świetna atmosfera. Największe gwiazdy jak Hamsik czy Skrtel to świetne chłopaki z wielkim poczuciem humoru. Bardzo pomogli mi się zaklimatyzować. Już samo powołanie do reprezentacji to był dla mnie wielki zaszczyt. Liczę jednak, że to nie moje ostatnie słowo w kadrze i swoimi dobrymi występami w Śląsku przekonam selekcjonera, żeby ponownie dał mi szansę.

Twoim największym wyzwaniem w klubowej karierze było przejście do drugiej Bundesligi.
W Kaiserslautern z przerwą spędziłem blisko rok, ale zagrałem tylko siedem meczów nie zdobywając bramki. Piłkarsko nie był to najlepszy czas ale na pewno zebrałem wiele cennego doświadczenia. Do tej pory wspominam tam swój pierwszy mecz. To miało być mój wymarzony debiut. Rywalem spadkowicz z Bundesligi - Hannover 96. Na trybunach Fritz Walter Stadion zasiadło 40 tysięcy kibiców. Byłem głodny gry. Trener dał mi szansę od pierwszej minuty. Początek był obiecujący, bo mieliśmy stuprocentową sytuację do objęcia prowadzenia. Potem zaczął się koszmar. Zostaliśmy kompletnie zdominowani przez rywali, którzy strzelili aż cztery gole. Świetny mecz rozegrał Artur Sobiech, zdobywca dwóch bramek. To był mój początek końca w zespole "Czerwonych Diabłów".

Dla nas Słowacją to wciąż trochę "nieznany" kraj pod względem miejsc godnych polecenia.
Mamy wiele pięknych krajobrazów. Ogromne wrażenie robi przepięknie położone w Tatrach Wysokich - Szczyrbskie Jezioro. Obok polożony jest kurort i ośrodek sportów zimowych, gdzie znajduje  się m.in skocznia narciarska. Wielu turystów z Polski odwiedza tzw. Słowacki raj. To słynny na całą Europę region turystyczny we wschodniej części Słowacji, który od blisko dwudziestu lat stanowi park narodowy. Można tu podziwiać kapitalne widoki. Warto odwiedzić także Zamek Spiski. To zabytkowy kompleks, który zaliczany jest do największych tego typu w środkowej Europie. Już kilkanaście lat temu został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Co polecasz z waszych tradycyjnych przysmaków?
Naszym daniem narodowym są haluszki. Są to drobne kluseczki z ciasta ziemniaczano-mącznego przecierane przez sito. Podawane z bryndzą (serem z mleka owczego). Wierzch dania polewa się roztopioną słoniną i skwarkami. Palce lizać. Zajadamy się też smażonym serem, który jednak najbardziej popularny jest w Czechach.

No właśnie, jak żyjecie z waszymi sąsiadami?
Z Czechami mamy poprawne stosunki choć do każdej rywalizacji sportowej podchodzimy jak do meczu derbowego. Każdy podwójnie chce zwyciężyć. Często adresatem niewybrednych żartów są u nas Węgrzy. Jeśli chcesz dopiec komuś na Słowacji to mówisz, że jest jak Węgier.

A kto jest najbadziej rozpoznawalnym Słowakiem na świecie?
Przede wszystkim mamy piękne kobiety. Adriana SklenarikovaZuzana Belohorcova to celebrytki znane na całym świecie. Ta pierwsza jako modelka pojawiała się na najbardziej prestiżowych wybiegach i współpracowała z największymi kreatorami mody. Ma najdłuższe nogi wśród topmodelek - 126 cm przy 180 cm wzrostu. Prywatnie była żoną gwiazdy piłkarskiej reprezentacji Francji i Realu Madryt - Christiana Karembeu. Od kilku lat mieszka w Miami w USA i jest o niej trochę ciszej. Belohorcová była z kolei bardzo popularna prezenterką telewizyjną w naszym kraju, która zaczynała od programów erotycznych.

Wśród gwiazd sportu największą popularnością cieszy się Peter Sagan. Trzykrotny mistrz świata w kolarstwie szosowym i etapowy zwycięzca wielu światowych klasyków, jak Tour de France czy Vuelta a Espana jest twarzą wielu znanych słowackich marek. Pod względem popularności to taki Robert Kubica albo Adam Małysz u was w kraju. Z piłkarzy celebrytą jest Marek Hamsik. Podpora naszej reprezentacji i ikona włoskiego Napoli, gdzie gra już ponad dziesięć lat. Bardzo popularna jest też Dominika Cibulkova. Jedna z najlepszych tenisistek świata, którą polscy kibice pamiętają pewnie z wielu dramatycznych meczów z Agnieszką Radwańską. "Domi" była notowana w rankingu nawet na czwartym miejscu. Była m.in w finale wielkoszlemowego Australian Open oraz trzykrotnie w ćwierćfinale Wimbledonu. Jest "królową" instagramu. Jej profil śledzi blisko pół miliona ludzi. Mieliśmy też świetnych tenisistów jak Dominik Hrbaty czy Karol Kucera, którzy kilkanaście lat temu zdobyli w Bratysławie Puchar Davisa.

Ale to nie tenis jest numerem jeden?
Na Słowacji piłka nożna i hokej to najpopularniejsze dyscypliny. Wielu młodych chłopaków, którzy zaczynają przygodę ze sportem ma dylemat co wybrać. Z reguły w lecie na boiskach grają w futbol za to w zimie na lodowiskach jest prawdziwe oblężenie. W każdym mieście jest ich kilka. Ja zaczynałem od hokeja. Już w wieku sześciu lat biegałem za krążkiem. Potem jednak wybrałem piłkę nożną.

Co robisz w wolnym czasie?
Obecnie spędzam go głównie ze swoim synkiem. Kiedy śpi, ja... też zasypiam, żeby naładować energię. Jak każdy piłkarz lubię pograć w Fifę na x-boxie. Staramy się też z Kariną chodzić regularnie do kina. Najbardziej lubie filmy akcji oparte na faktach. Najlepiej jak dotyczą tematyki więziennej czy mafijnej.

Oglądasz mecze w telewizji?
Staram się. Najbardziej cenię grę Neymara, Cristiano Ronaldo czy Edena Hazarda. Zawsze można się od nich wiele nauczyć.

Najlepszy piłkarz przeciwko któremu grałeś w polskiej lidze?
Bez wątpienia Guilherme. Były zawodnik Legii, obecnie występujący w tureckim Malatyasporze. Pan piłkarz, który gra na tej samej pozycji co ja. Bajeczny technik. Świetnie potrafi grać także jeden na jeden.

Twoje wymarzone miejsce na wakacje?
Mykonos. Grecka wyspa leżąca na Morzu Egejskim jest cudowna. W tym roku po raz kolejny wypoczywaliśmy tam z naszymi przyjaciółmi - Dusanem Kuciakiem i jego żoną, która mocno przyjaźni się z Kariną. Słowacki bramkarz Lechii Gdańsk to mój dobry kumpel, z którym często jestem w kontakcie. Najbliższa okazja już za tydzień we Wrocławiu na meczu przyjaźni.

Oceń publikację: + 1 + 4 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu www.tuwroclaw.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert TuWrocław

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera www.tuwroclaw.com i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Kto powinien być wiceprezydentem Wrocławia "z Nowoczesnej"?




Oddanych głosów: 249